sobota, 1 lutego 2020

Ogień Bogini Brigid

Imbolc zawsze było moim ulubionym świętem, zwłaszcza kiedy miałam okazję spędzać je w Irlandii. Dla każdego ten dzień jest trochę o czymś innym. Dla jednych to pierwsze święto wiosny, czas powracającego ciepła i zieleni. Dla innych święto świec. A jeszcze dla innych święto Bogini Brigid. Co roku jest trochę inaczej. 6 lat temu w TYM WPISIE pisałam o zimie, mrozie i ziemi, która przechowuje w sobie życie. Dzisiaj nie ma ani śniegu, ani mrozu. Spędziłam dziś w lesie kilka godzin i nie był to ani zimowy ani wiosenny las. Patrzyłam na powalone pnie, zielony mech, bezlistne gałęzie. Nie zima, ale jeszcze nie wiosna. Wróciłam więc do wspomnień, czym zawsze było dla mnie to święto. Zawsze było związane ze światłem i z Boginią Brigid.

Brigid to opiekunka. Przynosi uzdrowienie, daje płomień życia i iskrę twórczości. Stare studnie, których jest patronką, teraz jako święta Brygida, można znaleźć w wielu miejscach na wyspach brytyjskich. Jedno święto Imbolc spędzaliśmy razem z kowenem właśnie przy takiej studni.



Dzisiaj najbardziej przywołuję jej płomień. Zapalę świecę, która zapaliłam kilka lat temu od ognia, płonącego przy studni. Wiem, czym ten ogień będzie dla mnie. Wiem, co ma mi przypomnieć i co we mnie obudzić. Są także rzeczy, których nie wiem i o które zapytam - jak co roku, wpatrując się w misę z wodą, w której płoną małe, unoszące się na wodzie świeczki.

W czasie kiedy wszystko się zmienia, muszę zaufać sobie. Patrzeć w ogień i zaufać światu.

Dobrego Imbolc.










czwartek, 23 stycznia 2020

Sabaty i esbaty w 2020 roku

Znajdziecie tu daty świąt obchodzonych przez czarownice: 8 sabatów oraz nowiów i pełni księżyca wraz z ich nazwami w linii Silver Circle.

Sabaty w 2020 roku:   


Imbolc1 lutego 2020
Równonoc wiosenna20 marca 2020, 4:50
Beltaine30 kwietnia 2020
Przesilenie letnie20 czerwca 2020, 23:44
Lughnasadh31 lipca 2020
Równonoc jesienna22 września 2020, 15:31
Samhain31 października 2020
Przesilenie zimowe / Yule 21 grudnia 2020, 11:02

Esbaty w 2020 roku: 


Nazwa cyklu

Nów

Pełnia


Księżyc Lodu

  Czw, 26 grudnia, 6:13

  Pt, 10 stycznia, 20:21
Śnieżny Księżyc  Pt, 24 stycznia, 22:42  Nie, 9 lutego, 08:33
Księżyc Śmierci  Nie, 23 lutego, 16:32  Pon, 9 marca, 18:48
Księżyc Przebudzenia  Wt, 24 marca, 10:28  Śr, 8 kwietnia, 04:35
Księżyc Traw  Czw, 23 kwietnia, 04:26  Czw, 7 maja, 12:45
Księżyc Zasiewów  Pt, 22 maja, 19:39  Pt, 5 czerwca, 21:12
Księżyc Róż   Nie, 21 czerwca, 08:41  Nie, 5 lipca, 06:44
Księżyc Błyskawic  Pon, 20 lipca, 19:33  Pon, 3 sierpnia, 17:59
Księżyc Zbiorów  Śr, 19 sierpnia, 04:42  Śr, 2 września, 07:22
Księżyc Łowów  Czw, 17 września, 13:00  Czw, 1 października, 23:05
Księżyc Krwi  Pt, 16 października, 21:31  Sb, 31 października, 15:49
Księżyc Drzew  Nie, 15 listopada, 06:07  Pon, 30 listopada, 10:30
Księżyc Długiej Nocy   Pon, 14 grudnia, 17:16  Śr, 30 grudnia, 04:28



Jeśli chcesz dowiedzieć się jak pracujemy z cyklami księżyca w naszej linii, przeczytaj TEN TEKST.









środa, 1 stycznia 2020

Muzeum Roku, Który Minął - medytacja na Nowy Rok.

GBG - A year and a day. Tak nazywa się kalendarz, wydawany co roku przez amerykańskie czarownice. GBG to inicjały: Geralda Brosseau Gardnera. Można go kupić na stronie: www.GBGcalendar.com

Z okazji nowego roku pojawiła się na fanpage'u wydawnictwa niewielka grafika, z medytacją noworoczną. Tłumaczę ją dla Was, bo myślę, że jest wspaniałym magicznym uzupełnieniem wszelkich podsumowań i planów.

* * *

"Rok i jeden dzień" uczy nas, że kiedy jedna podróż się kończy, inna się zaczyna.

Wyobraź sobie, że otwierasz drzwi, aby wejść do starego muzeum: Muzeum Roku, Który Minął - ostatnich 12 miesięcy, przez które właśnie przebyłeś.

Wybierz jeden z korytarzy. Wzdłuż jego ścian znajdują się wystawy z eksponatami, obrazującymi i wyjaśniającymi to, co spotkało Cię w 2019 roku. Czy któraś z nich jest bardziej widoczna? Czy pokazuje jakąś szczególną lekcję?

Kiedy idziesz korytarzem, zauważ widniejące tam znaki i teksty koło każdego z eksponatów.

Na samym końcu korytarza widzisz bardzo ciekawy przedmiot. Jest to para okularów, ukształtowana z cyfr 2020. Zera to szkła okularów. Zakładasz je. Pozwalasz oczom przystosować się do nich i podążasz dalej nowym skrzydłem korytarza.

Każda wystawa, którą mijasz, zawiera w sobie obrazy roku, który ma nadejść. Jeden lub więcej eksponatów na miesiąc, albo na porę roku. Przyjrzyj im się. Zauważ szczegóły, światło, symbole, napisy. Być może dźwięki lub głosy.

Spędź tam tyle czasu, ile potrzebujesz. To muzeum jest zawsze otwarte. Kiedy zobaczyłeś już wszystko co miałeś zobaczyć, zdejmij okulary i wróć tą samą drogą wzdłuż korytarza a następnie przez drzwi.

Zapamiętaj to, co zobaczyłeś, uslyszaleś i poczułeś. Pamiętaj, że możesz powrócić tu kiedy tylko chcesz...

* * *








środa, 13 listopada 2019

Księżyc Drzew - listopadowa pełnia

“Księżyc Drzew rośnie. A drzewa... to, co obumarłe zrzucają na wiatr, powierzając ziemi przeszłość. Zwracają się ku korzeniom, zatrzymując się w półśnie, czerpiąc siły do nowego obrotu Koła. To, co opadło, użyźnia, nadaje jakość ku wzrostowi temu, co wykiełkuje, kiedy Słońca zacznie przybywać. I tak oto przeszłość łączy się z przyszłością, w teraźniejszości” - napisał kilka lat temu Brat Szaman po drzewnej rozmowie i leśnym spacerze.

Wspominam dziś ten czas podczas tej listopadowej pełni. Listopad to zawsze dla mnie najtrudniejszy miesiąc. Pewnie dla wielu z nas. Ciemno. Chowamy się w domach. Z jednej strony lubimy myśleć o gorącej herbacie, grzanym winie, książkach i kocyku. Z drugiej strony - jesteśmy stadni, więc po jakimś czasie przychodzi samotność, która latem jakoś mniej doskwiera.

Patrzę na księżyc przez nagie gałęzie drzew. O tej porze roku nic nie schowa się przed jego światłem, nawet w gęstym lesie. Odkryte emocje, odkryta prawda. Czasem trudna, zawsze potrzebna. Bo trzeba znać siebie. Nawet jeśli schowanie wydaje się bezpieczniejszą opcją. Myślę o tym, że Brat Szaman miał rację. Trzeba wrócić do korzeni, żeby wiedzieć, co ma odejść.

Wpuszczę blask Ognia do teraźniejszości światłem świecy.
Zobaczę prawdę w odkrytych emocjach.
Wyjdę z ukrycia, wiedząc, że istnieje bezpieczne miejsce, do którego zawsze mogę wrócić.
W zimowym półśnie zwrócę się do Świata Snów.
Będę czekać na Słońce, żeby móc powitać jego powrót.





czwartek, 31 października 2019

Samhain - opowieść czarownicy

Czarownica mieszała w kotle. Unoszący się zapach był przyjemny, a para ogrzewała wnętrze chaty. 

Dzisiaj dzień uczty. Wcześniej przygotowała ołtarz - z targu przywiozła dynie (kiedyś w końcu będzie miała je też u siebie), z ogrodu zebrała orzechy i jabłka. Ułożyła je w mandalę, tak jak zawsze robiła to wcześniej jej mądra nauczycielka. Uśmiechnęła się do siebie. Kiedyś, jako bardzo młoda czarownica, często nie rozumiała jaki sens mają niektóre nauki i zalecenia. Część z nich zrozumiała z wiekiem, a raczej z każdym obrotem koła roku. Części pewnie nie zrozumie jeszcze długo. Ale wszystko to, było częścią misterów, których się uczyła.

Dziś był szczególny dzień. Dzień Święta Przodków. Magiczny czas. Mieszając w wielkim garze, patrzyła jak to, co do niego wrzuca zmienia swoją konsystencję. Po kolei dodawała wszystkie przyprawy - to też coś, czego się nauczyła. Kolejność ma swój sens. Wzmacnia, uzupełnia, transformuje. Przepis na zupę dyniową nie był skomplikowany. W zasadzie mogła wrzucić wszystko razem i mieszać od czasu do czasu. Tak robiła zazwyczaj, kiedy jesiennie dni były jeszcze pełne codziennego pędu. Ale nie dziś. Gotowanie według starego przepisu było dla niej początkiem rytuału, który skończy się późno w nocy. Czasem świętowała sama, czasem przychodzili do niej przyjaciele. Czasem tylko zapalała świecę w oknie, a czasem - jak dziś - czuła magię w powietrzu od samego rana. Czarne ptaki wielkimi stadami przecinały niebo. Koty mruczały bardziej niż zawsze. 

Dlatego dziś zupa też musiała być inna. Gotowana powoli, była podziękowaniem za czas długiego lata i ciepłej jesieni. Była symbolem transformacji. Cała natura chowała się w podziemiu. Zaczynał się ciemny czas, który będzie mógł rozświetlić tylko blask ognia i bliscy. Życie pod ziemią nie zniknie, tak jak dusze, które odchodzą nie znikają. Odchodzą, aby powrócić, kiedyś, inaczej. Czarownica wiedziała, że nie ma jednej odpowiedzi. Ale ta noc, była wspólna dla tak wielu jej Przodków. I właśnie tej nocy, mogli na chwilę powrócić. Wiedziała, że naleje im mleka. Tym razem roześmiała się na głos - pamiętała, że niektórzy mleka nie wypiją i zawczasu naszykowała najlepszą nalewkę ze swojej spiżarni. Nasypie im kaszy i maku. I upiecze dyniowe ciasto. Lubiła łączyć tradycje. Tego też nauczyła się od swojej nauczycielki - rób tak, jak czujesz. Wtedy to działa.

Wyłączyła palnik. Zaraz przyjdą jej goście. Razem będą świętować Noc Przodków. Zapalą im Ogień. I będą pamiętać. Bo właśnie to liczyło się najbardziej.




piątek, 13 września 2019

Hunters Moon - śladami Łowcy

"May Herne the Hunter, Lord of the Trees protect us".*

Pierwsza prawie jesienna pełnia. Pełnia Księżyca Łowów.

Hunter. Tropiciel, myśliwy, łowca.

Jak zawsze, szukam tej części w sobie. Lato powoli się kończy, ze swoim ciepłem i beztroską. Słońce otula nas jeszcze często, ale czarownice czują powoli zbliżającą się ciemność. Ciemność, która jest potrzebna, bo nie wszystko rozwija się w blasku. Są takie rzeczy, które potrzebują transformacji, tak jak zapasy gromadzone latem, potrzebują być przygotowane do przetrwania.

Stoję u progu ciemności, przeczuwając, że jak zawsze nadejdzie szybciej, niż się spodziewam. Zamykam oczy, wsłuchując się w siebie: czego potrzebuję teraz, żeby przygotować się do tego czasu? O co jeszcze mogę zadbać? Nie odkryję tego w biegu codzienności. Niczym myśliwy, muszę wyostrzyć zmysły i przenieść się do lasu. Zwolnić. Zatrzymać się. Być blisko ziemi. Odnaleźć to, czego szukam po trudno dostrzegalnych śladach.

Może szukam zgubionej części siebie. Tej, która mieszka w lesie i boi się odejść poza jego granice. Tej, która nie wchodzi do zatłoczonego i głośnego miasta. Nie siada za biurkiem, ale nad potokiem. Nie chowa się za ekranem, tylko za drzewem. Nie słucha samochodów, ale ptaków. Żeby ją znaleźć, muszę tam pójść.

Może szukam Łowcy. Pana lasu, drzew i zwierząt. Jego mocnej, walecznej energii, która pomoże mi tą część odnaleźć. Nie pozwoli się poddać w poszukiwaniach. Da siłę do bycia przy sobie. Ochroni. Może pojawi się pod postacią jelenia, którego potężne poroże sięga księżyca. Może tylko go usłyszę. Może zobaczę jego ślad na ścieżce.

Nie dowiem się, jeśli nie wyruszę.

Może wtedy na chwilę, w środku lasu, stanę się nim - Łowcą. Poczuję w ciele tą siłę i moc. Zapamiętam ją i przywołam, wtedy, kiedy będzie mi najbardziej potrzebna.

I find my way 
Night and day
I am the hunter
The hunter*

A Ty czego szukasz?

Więcej o księżycu i jego nazwach w naszej linii TUTAJ.

* Cytaty z mojego ukochanego serialu: Robin of Sherwood. 






piątek, 23 sierpnia 2019

Czarownica w płonącym lesie.

Płonie Amazonia. Płonie Syberia. Płoną lasy w wielu miejscach na świecie. Newsy z różnych portali otaczają mnie, boję się ich, czytam ze łzami w oczach, szukam, dowiaduję się, zamykam, czytam znowu. Co robić, co robić. Petycja nie wystarczy, domowe eko życie nie wystarczy. Płonie nasz świat, ziemia, która nas karmi, otula, daje tlen. Bez niej nie ma nas. 


Źródło: REUTERS

Muszę na chwilę zanurzyć się w to cierpienie, mimo, że najchętniej odcięłabym się od większości wiadomości w ostatnich tygodniach. Ale muszę. Bez tego nie mogę zrozumieć i poczuć. Więc przenoszę się tam chwilę. W gorące płomienie, strach, znikające drzewa, zwierzęta, domy. Chciałabym żeby łzy, które płyną ugasiły ogień. Chciałabym wznieść się w powietrze, przenieść daleko i wysoko, nad płonący las deszczowy, zebrać chmury, które przyniosą deszcz. Deszcz, który będzie padał długo i ugasi płomienie. Deszcz, który oczyści myśli i intencje władz, które do tego dopuściły. Chciałabym, ale nie mogę. Nie mogę, prawda?

I wtedy przypominam sobie Brazylię. Byłam tam wiele lat temu. Pamiętam zieleń, wszędzie dookoła, nawet w miastach. Mam na sobie zielone korale, które przywiozłam z jednej z małych wysepek. Pamiętam ocean, groźny i opiekuńczy . Pamiętam rozmowy o mieszkających tam bogach. O tym, że żyją i mają się dobrze. Pamiętam moją więź z Iemanja, taniec, ofiary, połączenie. W jednej chwili jestem więc tam, jestem oceanem i wiatrem. I wiem, że mogę coś zrobić.




Jesteśmy dziećmi bogów. Jesteśmy czarownicami, niezależnie od rodzaju ścieżki. Możemy coś zrobić. Poprosić duchy i bogów o wsparcie. Kiedy jak nie teraz. Połączyć się z żywiołem wody. Odłożyć na bok wszystko i zrobić coś razem, nawet jeśli każdy tylko u siebie. To nie jest czas na teorię. Trzeba działać. Medytacja, wizualizacja, energia - czarownico, działaj. Korzystaj ze swoich mocy. Korzystaj ze wsparcia. Naprawdę możemy coś zrobić. 

Wytańcz to, zaśpiewaj głośno albo po cichu. Ziemia nas potrzebuje. Teraz.

Jeżeli chcesz przeczytać o tym co robią teraz brazylijskie czarownice i jak możesz im pomóc, przeczytaj nasz wpis dotyczący ich działań, zaklęcia dla amazońskich lasów i o tym dlaczego #WeAreAradia:

https://www.facebook.com/wicca.w.polsce/posts/10157339929607440

Razem możemy więcej.