piątek, 19 kwietnia 2019

Księżyc w życiu czarownicy

"Tak czyniliśmy według Starej Wiary: celebrując obrót koła roku i pulsowanie rozświetlonych księżycem przypływów i odpływów życia. A gdy nasz Pan, Rogaty Bóg kładzie się w Beltane wraz z młodą Boginią, lub gdy poświęca się dla podtrzymania Życia w Lughnasadh, my stąpamy starymi ścieżkami magii. Chodźcie zatańczyć ciemną nocą z nami, w blasku leśnych ognisk, pod słońca promieniami! Tak czynimy według Starej Wiary."

Patrzę na te kilka zdań prawie codziennie. Nad stołem u nas w domu wisi kalendarz księżycowy, stworzony wiele lat temu przez Merlina, współzałożyciela linii Silver Circle, mojego wiccańskiego dziadka. Sabaty, pięknie zobrazowane cykle księżycowe i symbole żywiołów tworzą spójną graficzną całość, która wygląda tak:




Patrzę na niego cały rok - w upalne letnie popołudnia, deszczowe jesienne poranki, zimowe mroźne wieczory i wiosenne dni. Patrzę na koło roku, niezmienne w swojej zmienności, kolejne sabaty (choć w Wicca nie używamy nazw Ostara, Mabon i Litha, to na tej grafice właśnie takie nazwy się znajdują) i 13 cykli księżycowych, które otaczają znajdujących się w środku Boga i Boginię, a może tylko mężczyznę i kobietę. 

Czarownice (i nie tylko) pracują z cyklem księżycowym rozumianym najczęściej jako: księżyc rosnący - pełnia - księżyc malejący - nów. Wiemy kiedy koncentrować energię na tym co chcemy rozwijać, a kiedy na tym, czego chcemy się pozbyć. Z reguły czujemy przypływ twórczych mocy podczas pełni, a wycofujemy się ze świata podczas nowiu.  Istnieją książki (i aplikacje), które dokładnie precyzują kiedy warto wykonywać poszczególne prace w ogrodzie albo zabiegi dla ciała. Moc czarownicy tkwi jednak w jej intuicji i zaufaniu do siebie. Warto więc pójść za swoimi odczuciami i znaleźć swoje własne połączenie. Bo księżyc to nie tylko jego zmieniające się w skali miesiąca fazy i dostosowywanie do nich swoich różnych działań. To dużo, dużo więcej. 

Wiele zostało napisane na temat sabatów. Znamy pochodzenie świąt, które obchodzimy, widzimy jak moc słońca wpływa na to co dzieje się z ziemią, obserwujemy zmiany pór roku, opowiadamy mity o kole roku - schodzeniu do podziemi i ponownych narodzinach. Świętując sabaty łączymy się z tą energią wspólnie z innymi czarownicami. Jesteśmy zmianą i wspólnie obracamy koło życia. 

Dla mnie Wicca to przede wszystkim jednak religia ziemi i księżyca. Jesteśmy ukrytymi dziećmi Bogini i nasze rytuały odprawiamy częściej pod osłoną nocy, a nie w blasku dnia. Pierwsze czarownice świętowały tylko 4 sabaty - Imbolc, Beltane, Lughanasad i Samhain - sabaty celebrujące to, co działo się w tym czasie na ziemi, na której żyły. Pozostałe 4 sabaty związane z położeniem słońca (równonoce i przesilenia) zostały włączone do Wicca dopiero pod koniec lat 50-tych w wyniku wzajemnych kontaktów kowenu Bricket Wood z zakonem druidów (obecnie OBOD).

Czarownice obserwowały rośliny i zwierzęta i uczestniczyły w celebracji życia, śmierci i odrodzenia na długo zanim Gerald Gardner usłyszał słowo Wica i nazwy świąt kowenu z New Forest. Ziemia dawała plon i pozwalała przeżyć. Znajomość jej cykli i dostosowanie się do nich gwarantowało przetrwanie. W ich życiu obecny był także Księżyc. Czarownice odczuwały jego cykle nie tylko w skali miesiąca. Każdy z nich niósł ze sobą inną energię. Energię, która pozwalała im dostroić się do rytmu otaczającej je natury. Czarownice nie były w tym odosobnione. Dawne ludy w wielu miejscach na ziemi obserwowały zmienność panującą wokół nich. Doświadczenie wielu pokoleń przekazywane w opowieściach przy ogniu pokazywało cykliczność tej zmienności. Był czas śniegu, lodu i pustki. Czas odejścia tego, co nie miało szans przetrwać srogiej zimy i czas odrodzenia. Czas zasiewów i czas plonów. Czas długich zimowych nocy i czas burzowych letnich wieczorów. Czas co roku podobny, ale jednak za każdym razem trochę inny, nierozerwalnie związany z tym, co dzieje się nie tylko w naturze ale też w nas samych. 13 cykli w roku - magiczna liczba czarownic. 

Zamiłowanie do pracy z księżycem spowodowało, że Merlin przez wiele lat zbierał informacje na temat cykli księżycowych. Tworząc swój księżycowy kalendarz inspirował się nazwami księżyca dostępnymi między innymi w folklorze Wysp Brytyjskich czy w kulturze Indian Ameryki Północnej, dostosował je jednak do zmian w przyrodzie w kontynentalnej części Europy. Nazwy, z którymi pracujemy są następujące:

Snow Moon - Śnieżny Księżyc
Death Moon - Księżyc Śmierci
Awakening Moon - Księżyc Przebudzenia
Grass Moon - Księżyc Traw
Planting Moon - Księżyc Zasiewów
Rose Moon - Różany Księżyc
Lightning Moon - Księżyc Burz
Harvest Moon - Księżyc Zbiorów
Hunters Moon - Księżyc Łowów
Blood Moon - Księżyc Krwi
Tree Moon - Księżyc Drzew
Long Night Moon - Księżyc Długiej Nocy
Ice Moon - Księżyc Lodu


Czym są ich nazwy? Esencją tego, co dzieje się w naturze. Tego co dzieje się w ziemi i na ziemi. Są jak sabaty związane z ziemią, sprowadzają nas do samego środka zmian, jakie musimy poczuć, żeby poczuć więź ze światem, którego częścią jesteśmy. Pozwalają odkryć - albo ponownie odkryć - nasze połączenie z cyklami życia. 

Początkowo kalendarz księżycowy miał być tylko rozbudowanym projektem graficznym. Merlin lubił prace Briana Frouda, był fanem astrologii i poświęcił wiele czasu rozważaniom jak umieścić lunarne cykle w solarnym kole roku, od którego z nich zacząć i gdzie umieścić 13 cykl, który pojawia się tylko co 3 lata. Szczegóły swojej pracy opisał w artykule, który można przeczytać tutaj:

Jednak ten mały projekt graficzny miał ogromny wpływ na setki współczesnych czarownic w Europie  - nie tylko tych idących ścieżką Wicca. Być może dlatego, że odwołuje się do magicznej i mistycznej strony naszej osobowości, pozwalając odsunąć na bok tę codzienną, intelektualną część. Nazwy i grafiki przywołują esencję poszczególnych cykli. Pracując z nimi możemy zbliżyć się jeszcze bardziej do rytmu natury, niż tylko odwołując się do 8 sabatów. Dla mnie są osią mojej indywidualnej czarowniczej ścieżki, pokazują połączenie pełni księżyca z konkretnymi symbolami, zwierzętami, roślinami czy zjawiskami i nierozerwalne połączenie księżyca z ziemią. 

Jak można z nimi pracować? Przede wszystkim wychodząc na zewnątrz i czując to, co dzieje się wokół. Nie wszyscy Wiccanie pracują w ten sposób, jednak dla mnie połączenie z rytmem natury  jest jednym z podstawowych założeń mojej własnej praktyki, która w naszej linii jest ważna niemniej od pracy w kowenie. Połączenie nie zawsze będzie oznaczało wyprowadzkę na wieś, wielki ogród i własny kamienny krąg (choć miło jest do tego dążyć, prawda?) Czasem będzie to poranny spacer po polach z psem, śpiew ptaków, napotkana mysz czy ślady lisa. Czasem księżyc oglądany z balkonu. Czasem deszcz, który oczyści. Czasem weekendowy wyjazd nad rzekę albo do lasu. Jesteśmy wtedy znacznie bliżej natury niż wtedy, gdy czytamy o kole roku w najpiękniej wydanych książkach. Wreszcie, tym połączeniem jest znalezienie swoich duchowych korzeni.

Drugim, równoległym sposobem jest medytacja. O tym czym jest medytacja w Wicca i jak ją praktykować oraz na co należy uważać pisałam niedawno w TYM tekście, dodam więc tylko, że w przypadku pracy z cyklami księżyca punktem wyjścia będzie to, co symbolizuje jego nazwę i pojawiające się następnie skojarzenia.

Medytacja może mieć też swój scenariusz albo być wejściem w konkretny krajobraz. Z okazji pełni Księżyca Traw przygotowałam dla Was dwie medytacje, związane z tym cyklem. Obie można znaleźć w tym poście:




Annelie



czwartek, 18 kwietnia 2019

Księżyc traw - podróż z wnętrza ziemi

Z okazji pełni Księżyca Traw przygotowałam dla Was dwie medytacje, związane z tym cyklem.

Pierwsza jest odpowiednia dla wszystkich, także dla osób początkujących. Drugą polecam osobom, które mają już pewną wprawę w medytacjach, bo przenosi nas nieco głębiej. Można zrobić także obydwie, ale najlepiej zrobić między nimi odpowiednio długa przerwę. 

Przed rozpoczęciem koniecznie przeczytaj wskazówki w POŚCIE o medytacji. 

Przeczytaj opis, a następnie w dogodnym dla Ciebie momencie wykonaj ją. Uwaga - nie musi to być dokładnie dzień pełni, cykl trwa cały księżycowy miesiąc.

Księżyc Traw - Medytacja nr 1

Zamknij oczy, weź kilka głębokich oddechów i rozluźnij ciało. 

Siedzisz na środku leśnej polany, na miękkiej, zielonej trawie. Jest ciepły, wiosenny, słoneczny dzień. Na skraju polany rosną drzewa - rozróżniasz brzozy, dęby i rosnące gdzieniegdzie jałowce. Słyszysz śpiew ptaków - raz na jakiś przelatują nad twoją głową. Przed sobą widzisz potężny dąb. Nie ma jeszcze liści, ale wokół niego rośnie małe pole niebieskich leśnych kwiatów, nad którymi latają niedawno przebudzone pszczoły.  Obserwujesz je. Przypominasz sobie, że jeszcze kilka tygodni temu las był ciemny i cichy. Na polanie leżały tylko zeszłoroczne, brązowe liście. Teraz dotykasz dłońmi młodej, soczyście zielonej trawy. Czujesz jak jej dotyk łaskocze cię. Postanawiasz położyć się na trawie. Leżąc, czujesz zapach pełnej ziemi obudzonej z zimowego snu. Leżysz w zupełnej ciszy, a w pobliżu ciebie przemyka mała łasica, jakby nieświadoma twojej obecności. Patrzysz w górę, poprzez gałęzie potężnego dębu i widzisz zbierające się nad polaną niewielkie chmury. Zaczyna padać ciepły deszcz. Krople deszczu spadają na twoją twarz, a wtedy zapach ziemi staje się jeszcze cudowniejszy.  Po krótkim czasie deszcz się kończy, a ciepła ziemia paruje dookoła. Podnosisz się powoli i czujesz na twarzy lekkie podmuchy wiosennego wiatru. Słońce znowu zaczyna świecić. Czujesz radość z tej chwili i połączenie z tym co dookoła ciebie. Zostań chwilę, poczuj to jeszcze bardziej, a kiedy będziesz gotowy, wróć uwagą do swojego ciała i otwórz oczy.

Księżyc Traw - Medytacja nr 2

Zamknij oczy, weź kilka głębokich oddechów i rozluźnij ciało. 

Wyobraź sobie, że jesteś małym nasionem leśnego kwiatu. Jesteś pod ziemią. Czujesz się tu dobrze i bezpiecznie. Ziemia otula cię i chroni przed zimnem panującym ponad tobą. Obok ciebie znajdują się inne nasiona. Przez ostatnie tygodnie wspólnie czekaliście na nadejście wiosny. Czujesz ich obecność. W pobliżu słyszysz także piski młodych dzieci łasicy, która niedaleko ma swoją norę. Jesteś schowany w ciemności. Nie wiesz ile to potrwa, ale masz zaufanie do sił, które kierują wszystkim. Mija czas, aż wiesz, że pora się otworzyć. Twoja łupina pęka i wypuszczasz w górę malutki, zielony pęd. Wiesz, że tam, ponad powierzchnią świeci słońce, które przyciąga cię swoją mocą i intuicyjnie kierujesz się w tamtą stronę. Wiesz także, że aby przetrwać, musisz wypuścić korzenie. Kierujesz je w dół, w stronę płynącej pod ziemią wody. Wiesz, że tak właśnie masz zrobić, mimo, że nie robiłeś tego nigdy wcześniej. Rośniesz. Powoli opuszczasz otulającą cię ciemność. Masz całkowite zaufanie do tego procesu. Wynurzasz się na powierzchnię ziemi, wyciągając się do słońca. Obok widzisz inne nasiona - teraz już jako małe, zielone roślinki, rosnące blisko ciebie. Rośniecie na leśnej polanie, wokół potężnego dębu. W pewnej chwili spadają na ciebie delikatne, ciepłe krople deszczu. Czujesz zastrzyk energii i rośniesz coraz bardziej, aż w końcu wypuszczasz kilka niebieskich płatków. Lekki podmuch wiatru kołysze twoją łodyżką. Płatki przyciągają małą pszczołę, która przysiada i zbiera pyłek z twojego wnętrza. Czujesz połączenie z ziemią, słońcem, płynącą pod tobą wodą i innymi leśnymi istotami. Zostań tu jeszcze chwilę, poczuj to jeszcze bardziej, a kiedy będziesz gotowy, wróć uwagą do swojego ciała i otwórz oczy.

wtorek, 26 marca 2019

Sabaty i esbaty w 2019 roku

Znajdziecie tu daty świąt obchodzonych przez czarownice: 8 sabatów oraz nowiów i pełni księżyca wraz z ich nazwami w linii Silver Circle.

Sabaty w 2019 roku:   


Imbolc31 stycznia 2019
Równonoc wiosenna20 marca 2019, 22:58
Beltaine30 kwietnia 2019
Przesilenie letnie21 czerwca 2019, 17:54
Lughnasadh31 lipca 2019
Równonoc jesienna23 września 2019, 09:50
Samhain31 października 2019
Przesilenie zimowe / Yule 22 grudnia 2019, 05:19

Esbaty w 2019 roku: 


Nazwa cyklu


Nów

Pełnia

Śnieżny KsiężycNie, 6 stycznia, 02:28Pon, 21 stycznia, 06:16
Księżyc ŚmierciPon, 4 lutego, 22:03Wt, 19 lutego, 16:53
Księżyc Przebudzenia  Śr, 6 marca, 17:04Czw, 21 marca, 02:43
Księżyc TrawPt, 5 kwietnia, 10:50Pt, 19 kwietnia, 13:12
Księżyc ZasiewówNie, 5 maja, 00:45Sob, 18 maja, 23:11
Różany KsiężycPon, 3 czerwca, 12:02Pon, 17 czerwca, 10:31
Księżyc BurzWt, 2 lipca, 21:16Wt, 16 lipca, 23:38
Księżyc ZbiorówCzw, 1 sierpnia, 05:12Czw, 15 sierpnia, 14:29
Księżyc ŁowówPt, 30 sierpnia, 12:37Sob, 14 września, 06:33
Księżyc KrwiSob, 28 września, 20:26Nie, 13 października, 23:08
Księżyc DrzewPon, 28 października, 04:38Wt, 12 listopada, 14:34
Księżyc Długiej Nocy Wt, 26 listopada, 16:05Czw, 12 grudnia, 06:12
Księżyc LoduCzw, 26 grudnia, 06:13Pt, 10 stycznia, 20:21










wtorek, 15 stycznia 2019

Medytacja w Wicca

Medytacja w Wicca, oraz w całej zachodniej tradycji misteryjnej w ogóle, zasadniczo różni się od tej spotykanej we wschodnich systemach religijnych i filozoficznych, w których jej celem jest wyciszenie myśli i pewnego rodzaju pustka. Najprościej rzecz ujmując, w Wicca medytujemy o czymś lub nad czymś, po to aby lepiej zrozumieć, połączyć się głębiej i w nieco innym wymiarze.

Co może być przedmiotem medytacji? 

Wszystko to, czemu chcemy się bliżej przyjrzeć, z czym się chcemy połączyć albo lepiej to zrozumieć. Dla czarownic często są to żywioły, konkretne momenty koła roku, fazy księżyca, symbole i postacie mitologiczne, zjawiska atmosferyczne, zwierzęta ale także pojęcia, które mogą nieść ze sobą różne ważne dla nas znaczenia, na przykład miotła, kocioł, krąg czy wreszcie konkretne słowa czy zdania, które przeczytamy. Najlepszym wyborem zawsze będzie to, co po prostu chcemy lepiej poznać. Dzięki medytacji możemy też zupełnie inaczej połączyć się z cyklami natury i tym co niosą dla nas w danym momencie. W ten sam sposób możemy podejść do dywinacji (medytacja na temat konkretnego symbolu/postaci na karcie tarota, runy itp.) albo pojawiających się nam snów (tematy, które się powtarzają, postacie, symbole, zwierzęta, wypowiedziane do nas zdania). Podchodząc w ten sposób mamy, poza wszystkim, dużo większe poczucia połączenia z całym światem i zrozumienia jego zasad oraz wydarzeń w naszym życiu. 

Czym jest medytacja?

Medytacja przenosi nas w inny wymiar. Podobnie jak podczas magicznej pracy, kiedy medytujemy, jesteśmy na planie astralnym. Medytując, przenosimy się z poziomu zwykłych, codziennych myśli wyżej i dajemy w ten sposób przestrzeń myślom "wyższym", ponieważ otwieramy się na wyższe wymiary. Tworzymy swojego rodzaju korytarz pomiędzy nami a Bogami, przez który możemy się z nimi skontaktować i dostawać pewne przekazy. Ujmując to inaczej, możemy myśleć o otwieraniu się na zbiorową nieświadomość, z której płyną do nas informacje w niej zawarte. Zasadniczym celem medytacji jest "insight" czy spojrzenie wewnątrz, wgląd. Specjalnym rodzajem medytacji jest pathworking - medytacja kierowana, mająca konkretny scenariusz, przez który ktoś nas prowadzi (można wykonywać ja także samemu słuchając nagrania albo po prostu uważnie czytając wcześniej tekst a potem wizualizując sobie jego przebieg).

Jak medytować?

Kiedy wiemy już co ma być tematem naszej medytacji, trzeba przede wszystkim przenieść nasze ciało z trybu codziennego funkcjonowania w otaczającym nas świecie do trybu, w którym możliwe jest wejście w inny stan. Warto zadbać o to, żeby przez najbliższy czas nic nam nie przeszkadzało (domofon, dźwięki telefonu, inne osoby znajdujące się w domu a nawet koty czy psy). Siadamy wygodnie - nie polecam kładzenia się na podłodze, bo istnieje duże ryzyko zaśnięcia, warto oprzeć o coś plecy i usiąść na poduszce (twarda podłoga tez może nam zacząć przeszkadzać). Warto mieć własny rytuał rozpoczęcia i zakończenia medytacji, żeby oddzielić ją od zwykłego trybu, w którym żyjemy - może to być dzwoneczek, albo chociaż zwykłe stwierdzenie, że właśnie zaczynamy (a potem kończymy) medytację - takie magiczne BHP, do którego warto się przyzwyczajać. Następnie bierzemy kilka głębokich wdechów i powolnych wydechów, z każdym oddechem rozluźniając nasze ciało. Przywołujemy temat naszej medytacji i budujemy skojarzenia z nim związane - wszystkie jakie przychodzą nam do głowy, intuicyjne, nieuporządkowane. W zależności od wybranego celu, myśli mogą przypływać nam powoli i z trudem, albo może być ich dużo i mogą pojawiać się bardzo szybko. Budujemy kolejne skojarzenia od słów czy obrazów, które się nam pojawiają. Po jakimś czasie (a na dany temat można medytować wiele dni!) w myślach nastaje cisza. Warto wtedy medytować dalej bo właśnie z tej ciszy czasem może wynurzyć się to, co daje dam najlepsze zrozumienie i mądrość. To właśnie ta głęboka mądrość, łącząca nas z wyższym wymiarem jest celem medytacji i to odróżnia ją od "myślenia o czymś", do czego tak bardzo przyzwyczajone są nasze intelektualne części.

Jeśli naszym wybranym przykładem jest woda, skojarzeń może być bardzo dużo i każde z nich stanowi punkt wyjścia do kolejnych - rzeka (spokojna i szeroka, a może wzburzony górski potok), deszcz (dający życie, oczyszczenie, a może niszczący grad), śnieg (czystość, cisza, zamieć), ocean (wody życia, tworzenie, odchodzenie do Innego Świata, fale przypływów i odpływów, księżyc, głęboka mądrość, nieznana ciemność, sól, łzy, emocje) - tematów wystarczy na bardzo długo. W ten sposób możemy naprawdę dobrze zrozumieć istotę żywiołów na intuicyjnym poziomie, który jest ważniejszy dla czarownicy niż intelektualny świat ksiąg. 

Myśli lubią wędrować i nie ma w tym nic złego, ale zawsze staramy się wracać do wybranego przez nas tematu. Po ok. 15-20 minutach kończymy medytację. Powoli przyzwyczajamy ciało do powrotu w codzienność, ruszamy palcami rąk, stóp, przeciągamy się, w końcu otwieramy oczy. Zamykamy połączenie w wybrany przez nas sposób (dzwoneczek, stwierdzenie, że ją kończymy itp.) i robimy coś uziemiającego - najprościej jest zjeść i wypić coś niedużego, można umyć ręce i twarz, zrobić kilka podskoków, poczuć swoje ciało tu i teraz. 

Warto zapisać swoje skojarzenia i przemyślenia. Mogą one do nas wracać w snach, pojawiać się w kartach tarota czy po prostu w rozmowach z innymi. Patrząc na nasze zapiski wstecz mamy szansę zobaczyć obraz naszego życia z zupełnie innego poziomu zrozumienia. Obiecuję, że warto. 






piątek, 21 grudnia 2018

Otuleni ciemnością

W ciemności nie widać kierunku. Nie można oszacować odległości. Nie czuć upływu czasu. Jest tylko tu i teraz, trudne, ciemne i nieokreślone. Mijają godziny, dni, tygodnie i nic się nie zmienia. Czy tak już będzie zawsze? Czy zawsze tak było? 

Taki właśnie jest Ciemny Czas. 

Po pełnym słońca i radości lecie, kolorowej jesieni, która przyniosła tyle plonów i darów, nadeszła Noc Samhain, a po niej czas szarości i czerni. Wtedy dużo trudniej być czarownicą. Ciepły wiatr nie rozwiewa włosów i nie przynosi zrozumienia, rzeka nie oczyszcza z tego co niechciane, ciepło ognia nie grzeje jak podczas październikowych wieczorów, a ziemia nie daje stabilności i spokoju. Jesteśmy wewnątrz. Wewnątrz naszych domów, biur, samochodów czy autobusów. Dzień trwa kilka godzin, które spędzamy w zamknięciu. Czarownice w 21 wieku. Aplikacja w telefonie wskazuje nam fazę księżyca, bo wieczorne spacery zamieniły się w Netflix and chill. Mamy mniej energii do działania, do planowania, zaczynania nowych projektów i wprowadzania zmian. Gdzie się podziała energia lata i słońca? Dlaczego wydaje się teraz tak nieosiągalna? Przykrywamy się kocem, pijąc korzenną herbatę i jest nam... dobrze? Bo robimy to, czego uczy nas ten czas. Zwracamy się do wewnątrz. Im bardziej z tym walczymy, tym trudniej nam to zaakceptować i przyjąć dary Nocy.

Ciemność nie jest łatwa. Ciemny Czas przynosi wiele wyzwań, tych wyzwań dla duszy. Nie było na to czasu i miejsca wcześniej. Owszem, znaki się pojawiały, czasem jakiś sen, słowa z medytacji, spotkanie, które zastanowiło. Ale taniec życia trwał, pełen radości i lekkich kroków. Kiedy kolory dnia zlewają się w nocne odcienie szarości, a noc trwa i trwa przychodzą różne emocje. Smutek. Strach. Złość. Niezrozumienie. Kolejne wyzwania. Patrzymy na Koło Roku, znane od lat. Wiemy, że to minie. Przesilenie zimowe i pierwsze promienie nowego słońca, jeszcze bardzo delikatne. Pomogą przetrwać zimę, która tak naprawdę dopiero się zacznie. Imbolc. Pierwsze tchnienie wiosny, na którą trzeba będzie poczekać do marca. To ciągle jeszcze wiele tygodni. Wiele długich ciemnych nocy. 

Wracamy więc do Ciemności, nie mogąc przed nią uciec. Otuleni nią, zwracamy się do wewnątrz. Do tych części nas, które domagają się uwagi, a których nie mogliśmy zobaczyć w jasnym świetle dnia. Do snów, które nie pozwalają o sobie zapomnieć. Do tego, przed czym nie da się już schować, bo w ciemności i tak nie możemy trafić do kryjówek, które wcześniej przygotowaliśmy. To nie są plany, które rozpiszemy na miesiące i zadania, które możemy odhaczyć z listy. Bardzo często nie wiemy, że tam w ogóle są. Nie pojawią się też, jeśli będziemy uciekać. Jeśli będziemy na siłę chcieli zostać na zewnątrz. Bo spotkania z Ciemnością są trudne, choć tak potrzebne. Jeśli mamy odwagę stawić im czoła, to ten koc, herbata i Netflix przyniosą nam równowagę. Może coś napiszemy, namalujemy, przeczytamy. Wyśpimy się, a noc przyniesie sny. Przyjdą emocje, na które wcześniej nie było miejsca. Poczujemy je i uwolnimy.

Mój czas Ciemności w tym roku jest wyjątkowo trudny. Jest czasem konfrontacji i akceptacji zmian. Czasem, w którym spadają maski i zasłony, a to co pozostaje to ciemność, pustka i bardzo wiele emocji. Nie widzę w niej jeszcze światła. Wstaję, przechodzę kilka kroków, potykam się, o minione dni, o przeszłość. Odpoczywam, po wielu bitwach. Nie wiem gdzie biegnie droga, ani jaki muszę przebyć dystans. Nie widzę horyzontu, ale czasem widzę gwiazdy. Słyszę nocne zwierzęta. Spotykam wilka, patrzę mu w oczy, znajdując zrozumienie. Potem wschodzi księżyc. Widzę go tylko dlatego, że jego światło odbija się w mieczu, który ciągle mam w ręku.

Decyduję się wstać. Nie wiem kim będę. Ale wiem kim jestem. Wojowniczką, która miecz ma zawsze w pogotowiu, nawet jeśli decyduje się go nie używać. Czarownicą. A czarownica wie. Wie, że Ciemność otula jak Bogini swoim płaszczem. W ciemności powstaje życie. Tak jak dziecko rozwija się w łonie matki, żeby stać się w pełni istotą, a ziarno dojrzewa w ziemi, żeby odrodzić się na wiosnę. Nie ma tam światła, ale jest siła. Jest odpoczynek przed powrotem. Więc nie boję się Ciemności. Przyjmuję ją z zaufaniem, zamykam oczy i idę.

Zdjęcie: http://www.jessicaboehman.com 








piątek, 27 lipca 2018

Zaćmienie Księżyca


Dzisiaj przed nami wyjątkowa noc – zaćmienie księżyca, najdłuższe w tym stuleciu. Zjawisko ważne nie tylko dla nas, czarownic, mających z księżycem więź szczególną. Na wielu stronach przeczytacie dziś o jego astronomicznym pochodzeniu i astrologicznym znaczeniu. Czym było jednak dla naszych przodków? I czym jest dla mnie, czarownicy?

Dawno, dawno temu przede wszystkim budziło lęk. Istniały specjalne mity i opowieści, tłumaczące zaćmienie. W wielu kulturach dzikie i groźne zwierzęta, a nawet demony chciały połknąć księżyc, trzeba było więc odgonić je krzykiem, hałasem, gestami czy ofiarami. Musimy pamiętać, że kiedyś nic nie było oczywiste – ani powrót słońca po zimie, ani powrót księżyca po zaćmieniu – kolor czerwony, pojawiający się podczas całkowitych zaćmień zwiększał dodatkowo niepokój i strach przed nieznanym. Świat na chwilę przestawał iść swoim zwykłym rytmem, porządek zostawał zaburzony.

Niektóre plemiona północnoamerykańskie wierzyły, że księżyc choruje i należy go uleczyć, był to więc czas śpiewania uzdrawiających pieśni. Lubię te mity, ponieważ pokazują pewną współzależność między światem ludzi a światem natury, między dawaniem a przyjmowaniem. Z kolei w Afryce był to moment bitwy między słońcem i księżycem, wykonywano więc tańce mające na celu je pogodzić, a jednocześnie skłóceni członkowie plemienia szukali porozumienia między sobą.

Dzisiaj potrafimy wyjaśnić i przewidzieć zjawisko zaćmienia. Nie przestaje jednak być ono magicznym czasem. Miejsce strachu zajmuje podróż wgłąb siebie i poczucie połączenia z wszechświatem.

Wyobraźmy sobie, że jesteśmy w jednej linii: słońce, ziemia, na której jesteśmy i księżyc w pełni – w jej cieniu i w naszym cieniu. W pewnym sensie widzimy wtedy ciemną stronę księżyca. Ukryte dzieci Bogini stoją w obliczu Ciemności. Tej w świecie ale też tej w nas samych, która jest nieodłączną częścią życia, tak jak noc i dzień, tak jak słońce i księżyc. Patrzymy jej w oczy, czujemy ją na swojej skórze. Akceptujemy. Nawet jeśli na co dzień pozostaje w ukryciu.

W krótkiej chwili przeżywamy też cały cykl śmierci i odrodzenia – księżyc maleje, znika i rośnie, wracając w swojej pełnej, majestatycznej formie. Ale zanim wróci, może wiele nam przekazać. Dobrze więc posłuchać jego ukrytej opowieści i poczuć wszystkie aspekty mocy Bogini. A kiedy  ponownie zalśni swoim blaskiem warto podziękować Jej za to wszystko, co nam przynosi.




                                                                        Zdjęcie: Wikimedia Commons.

sobota, 1 lutego 2014

Imbolc

Imbolc. Ziemia się budzi.
 
Spod śniegu wydostają się główki pierwszych kwiatów, krokusów i przebiśniegów. Owce zaczynają karmić mlekiem swoje nowo narodzone jagnięta. Oimelc - mleko owiec staje się symbolem tego czasu. Czasu powracającego światła, ciepła i życia.

Czasu, na który my ciągle czekamy.

Bo czarownice żyją tu i teraz. Wicca to religia związana z ziemią i jej cyklami. To nie religia księgi. To celebracja Natury, takiej jaka jest. To dostrojenie, harmonia i otwarcie na zmiany jakie ze sobą niesie. Czarownica i Natura są nierozłączne.

Za oknem biało, termometr wskazuje minus 10. Ptaki tulą się do siebie na gałęziach dawno bezlistnych już drzew. Wiatr, śnieg i mróz. Ziemia się budzi?

Imbolc. I mbolg - in the belly - w brzuchu. Tam właśnie teraz jest nowe życie - w brzuchu Matki Ziemi. Narodzi się, kiedy przyjdzie wiosna. Teraz schowane jest pod ziemią, bo natura nie zna pustki i próżni. To, czego jeszcze nie widać, kiełkuje i rośnie. Zasiane z ubiegłorocznym deszczem i słońcem czeka na Wyjście z Podziemi. Siła, która inicjuje wzrost, rozwój i płodność działa cały czas, nawet wtedy, kiedy wydaje nam się, że zima nigdy się skończy. 

Imbolc to czas nadziei. Że nowo narodzone, delikatne i kruche życie przetrwa. Że owce będą miały wystarczająco dużo mleka. Że maleńkie, kiełkujące roślinki nie zginą pod padającym śniegiem. Że to, co w nas rośnie, nabierze mocy, by z wiosną narodzić się już naprawdę. Imbolc to początek. Wejście w Nowy Czas. Dla wielu czarownic to właśnie jest prawdziwy Nowy Rok. Po trudnych miesiącach ciemnej połowy roku to czas na pierwszy oddech. Zostawienie tego co stare, powitanie tego, co nowe.

To także czas powracającego światła. Czas Ognia.

Zapalmy zatem świecę dla Bogów. Dla siebie. Za Nowy Początek.