piątek, 20 grudnia 2013

Księżyc Długiej Nocy

Noc była długa i ciemna. Światło świecy delikatnie rozpraszało panujący wokół mrok. Grudniowe, mroźne powietrze przeciskało się przez małe okienko drewnianej chaty. Czarownica czekała. Czekała od wielu tygodni na powrót Iskry. Jak zawsze czas między Samhain a Yule wydawał się Czasem Poza Czasem. Zasłona uchyliła się i zamknęła, nie przynosząc nic poza wyczekującą ciszą. Gdzieś w głębi duszy wiedziała, że przyjdzie Przesilenie, że wszystko się zmieni, że Światło wróci. Pamiętała. Tak było co roku. Ale wiedziała, że nic nie dzieje się samo. Koło się obraca a my z nim. Kto nim obraca? My sami? Bogowie? 

Czarownica zapaliła przygotowane wcześniej na tą okazję kadzidło. Zapach wypełnił chatę. Rozejrzała się dookoła. Dziś była sama, ale nie czuła się sama. Czarownica tak naprawdę nigdy nie jest sama. Pora rozpocząć. Podziękować za to co było. Powitać powracające Światło. Obrócić Koło...

Idź Czarownico. Idź do Lasu. Prawdziwego, albo nie. Spotkaj się z Wiedźmą z Chaty. Zapalcie razem Ogień. Podziękujcie. Spójrzcie sobie w oczy. Powitajcie Iskrę. Wsłuchajcie się w Życie, które jest Pod Ziemią. Czeka, tak jak Wy. Teraz zaczyna się Czas Zimy. Czym jest ten czas dla Ciebie, Czarownico? Co masz do zrobienia? Co ma zostać, co musi odejść? Co oświetli powracające Światło? Czego chcą od Ciebie Bogowie? Czy pomożesz Im obrócić Koło? Idź. Nie szukaj wymówek. Nikt nie zrobi tego za Ciebie.

Księżyc Długiej Nocy. Twój Czas.






czwartek, 4 kwietnia 2013

Księżyc Przebudzenia

Od pierwszych dni marca na niebie świeci Księżyc Przebudzenia - Awakening Moon. Czekałam do pełni, żeby napisać o nim kilka słów, licząc na to, że wtedy to już na pewno będzie wiosna. Ale w naturze nic nie dzieje się na pewno. Czekamy na wiosnę, bo wiemy, że "zawsze" przychodzi, że rok temu o tej porze było już ciepło, śnieg stopniał, na drzewach były pączki, a ptaki śpiewały aż miło, zbierając gałązki na budowę gniazd. 

W tym roku ciągle panuje Zima. Czujemy że coś jest nie tak. Coś jest inaczej niż być miało. Nasze ciało przyzwyczajone jest do zmiany, która nie nadchodzi. Dzień jest dłuższy niż noc, ale Słońce jeszcze nie powróciło. Czują to zwłaszcza Czarownice, które odprawiły już swoje rytuały, pożegnały Zimę, świętowały równość jasności i ciemności i czekają. Czekają, aż to, co odejść miało, odejdzie. Obserwują. Słyszały już szelest skrzydeł dzikich gęsi i widziały ich cienie na rozgwieżdżonym niebie. Czuły ciepłe promienie słońca, zapach ziemi, wiatr znad rzeki. Ale zima wróciła, nie chce odejść. 

Wszystko na świecie jest połączone i wpływa na na siebie wzajemnie. Na dalekiej Północy topniejące masy lodu stworzyły chmury, które gnane wiatrem wgłąb kontynentu przyniosły nam śnieg i mróz. Dlaczego? To wie tylko Natura. A wie na pewno, bo ptaki nie zaczęły budować gniazd, sadzonki roślin zamiast rosnąć w górę są maleńkie i trzymają się ziemi, a drzewa nie spieszą się z pączkami. Nie wiedzieliśmy tego tylko my, więc zaskoczeni, zniecierpliwieni, czekamy na Słońce. 

Dużo łatwiej odczuć Przebudzenie, kiedy budzi się przyroda. W tym roku - w przyrodzie - przyjdzie ono później. Na pewno wyjdziemy wtedy na zewnątrz, chłonąć pierwsze oznaki nowego życia. Na domowym ołtarzu zamieszkają pierwsze symbole wiosny. Wszystko będzie "jak być powinno". Później. A teraz? Czym jest ten czas poza czasem dla Czarownicy? Czas, który trudno wpasować w nasze Koło Roku. Dla każdej i każdego z nas jest czym innym. Dla mnie jest przygotowaniem do przebudzenia. Nowe życie potrzebuje czasu, żeby dojrzeć i rozkwitnąć. Rośliny nie wyrosną z dnia na dzień - ich rozwój trwa, chociaż go nie widzimy. Życie jest pod ziemią, tak jak Bogini w podziemnym świecie. Nigdy nie znika całkowicie, przemiana trwa, w Bogini, w Ziemi, w nas. Cykl rozwoju i cykl umierania przeplatają się ze sobą. Kiedy na powierzchni nie ma już prawie nic, drzewa zapomniały o liściach, trawa przykryta jest grubą warstwą śniegu a ziemia nie rodzi kwiatów, owoców i nasion, to pod powierzchnią już dawno rozpoczął się nowy proces - wzrostu. Gnijące jesienią liście użyźniły ziemię, która z daleka od naszych oczu, przygotowuje nowe życie i nowy cykl narodzin. Małe zalążki roślin kiełkują, ale potrzebują jeszcze czasu, ciepła, schronienia, zanim ujrzą światło dzienne. 

Może tak samo jest z nami? Może to tak naprawdę czas dany nam w prezencie od Natury. Po to, żeby to, co w nas kiełkuje, dojrzało i wzrosło na tyle, aby przetrwać pierwsze, jeszcze słabe promienie słońca i sięgnąć daleko w górę, po to żebyśmy Przebudzili się wiosną naprawdę.

Czarownica jest w zgodzie z naturą i sobą, nawet kiedy natura przynosi coś zupełnie innego, niż to, czego się spodziewamy. Dajmy się więc ukołysać zimie, póki trwa,  wypijmy kawę z cynamonem i imbirem, przeczytajmy książkę, na którą ciągle nie mieliśmy czasu, wsłuchajmy się w siebie i w to, co natura może nam właśnie teraz przekazać. A po Przebudzeniu, nadejdzie czas Działania.

Aktualne daty nowiów i pełni księżyca znajdziecie w tym poście.

Grafika: Moonseed by Kristen Holmberg

niedziela, 27 stycznia 2013

Linia Silver Circle

SILVER CIRCLE to tradycyjna linia gardneriańska, założona w Holandii przez Morganę i Merlina Sythove, wywodząca się od arcykapłanki Eleanor "Ray" Bone. 

Gerald Gardner przez całe swoje życie starał się połączyć w spójną całość wiele niekompletnych części Rzemiosła, które odkrywał poprzez kontakt z dziedzicznymi kowenami w Anglii. Brakujące części rytuałów były stopniowo uzupełniane, a dużą rolę w tym procesie odegrała Doreen Valiente, która zmieniła rytualne teksty i poezję, tak aby lepiej oddawały pogańską atmosferę i miłość Bogini. W trakcie tego procesu ponownego odkrywania Rzemiosła, kilka arcykapłanek oddzieliło się od pierwotnego kowenu Gardnera i założyło swoje własne grupy, zabierając ze sobą materiał, który był zgromadzony w danym momencie, a czasem dodając własne tradycyjne i dziedziczne źródła. Skutkiem tego było kilka różnych linii inicjacyjnych, które w większym bądź mniejszym stopniu różnią się między sobą rytuałami i zwyczajami. Linia Silver Circle pochodzi od jednej z początkowych linii i zawiera niewiele późniejszych dodatków, a źródłowy materiał przekazywany jest w jak najczystszej, niezmienionej postaci, bez dodatków lokalnego folkloru i tradycji. 

Tradycja gardneriańska stanowi dla nas, przedstawicieli Silver Circle, kompletną i spójną filozoficznie całość, pewien wzór, który stawia nasze życie w konkretnym kontekście, ważnym dla nas i naszych bliskich. Święta koła roku, cykl księżycowy, rytm roczny i comiesięczne rytuały tworzą strukturę dla uniwersalnej mądrości, której każda czarownica może użyć aby wzmocnić lub odbudować swój kontakt z siłami natury. Ta nowo odkryta harmonia z Innym Światem i wgląd w proces życia i śmierci umożliwiają nam pomoc innym (gdy zostaniemy o to poproszeni) oraz wsparcie w chwilach przejścia i zmian.

Współczesne czarownictwo to swoista mieszanka religii i magii, jednak Silver Circle kładzie nieco większy nacisk na stronę religijną. Tradycyjne łacińskie znaczenie słowa "religia" to łączenie - a więc nawiązywanie więzi z Boginią i Bogiem, z boskością w nich, z ich elementami ludzkimi, z ich męskimi i żeńskimi cechami. Uczymy się jak połączyć się z innymi światami, które istnieją poza tym planem fizycznym, jak odkryć na nowo więź z duchowością i odzyskać swoją mądrość i intuicję. 

Ścieżka gardneriańska to dla Silver Circle ścieżka religijna, misteryjna, mistyczna i magiczna. Jesteśmy zarówno zarówno Kapłanami/Kapłankami jak i Czarownicami. Kapłanami - ponieważ pracujemy wspólnie z Bogami i pomagamy przybrać formę ich działaniom na Ziemi. Czarownicami - ponieważ poproszeni pomagamy innym rozwiązać ich problemy, wzywając Bogów do pomocy.

Obie archetypowe funkcje - Kapłana/Kapłanki i Czarownicy - dobrze ilustrują czarownicze narzędzia, związane z żywiołem Wody. Z jednej strony kryształowy kielich - pełen czystej, lśniącej wody, używanej do oczyszczenia Kręgu. A z drugiej strony czarny, żelazny kocioł, zawierający trujące i lecznicze zioła, które tworzą miksturę mogącą pomóc odzyskać utraconą równowagę życiową.

W kowenach w naszej linii jedną z nadrzędnych wartości jest i zawsze była przyjaźń. Nie szukamy osób z największą wiedzą czy z najlepszymi umiejętnościami magicznymi. Szukamy osób, z którymi poczujemy wspólną iskrę, które bez trudności wpasują się w istniejąca grupę i będą wnosiły do niej część siebie. W kręgu pracujemy razem na bardzo intymnym i emocjonalnym poziomie, otwierając się przed Bogami. Jesteśmy nadzy nie tylko fizycznie ale także psychicznie - przed Bogami i przed wszystkimi innymi. Dlatego przyjaźń, poczucie bezpieczeństwa i wsparcie są dla nas tak ważne, bo tworzą atmosferę bezpiecznego rozwoju, miłości i bezwarunkowego zaufania.

Tradycja gardneriańska opiera się na trzech stopniach inicjacji, które odzwierciedlają różne etapy rozwoju. Stopnie nie mają jednak na celu wprowadzenia sztucznych granic pomiędzy osobami inicjowanymi, nie są też egzaminami, które należy zdać, ani odznakami, którymi się chwalimy. Kolejne stopnie to procesy i doświadczenia, prowadzące do lepszego zrozumienia siebie i ścieżki oraz duchowego odnalezienia się w strukturach Rzemiosła. 

Pierwszy stopień to rytuał akceptacji w kowenie, poprzedzony okresem przedinicjacyjnego treningu, po którym zostaje się Kapłanem/Kapłanką i Czarownicą. Ten moment to tak naprawdę dopiero początek na naszej drodze i wiele nauki jest dopiero przed nami. Drugi stopień to rytuał dojrzałości w obrębie tradycyji gardneriańskiej. Daje on możliwość autonomii, oddzielenia się od kowenu macierzystego i założenia własnego i nauczania innych, poprzez przekazywanie im wiedzy i tradycji. Stopień trzeci to stopień misteryjny, ostateczne doświadczenie zjednoczenia Bogini i Boga, prywatne i emocjonalne. Nie jest to coś, co można ofiarować drugiej osobie, ponieważ nie można komuś przekazać doświadczenia. W tym znaczeniu trzeci stopień staje się procesem, zakorzenionym w miłości i zaufaniu, pośród których duchowa iskra może dojrzewać i rozkwitać. 



Tekst na podstawie materiałów dostępnych na:
http://www.silvercircle.org/

czwartek, 24 stycznia 2013

O mnie

Każda czarownica jest inna. Nie ma dwóch takich samych wizji Wicca, choć zdarzają się podobne. Wierzę w to, że te podobne przyciągają się do siebie. 

Moja pogańska ścieżka zawsze pełna była snówzwierząt, których moc prowadziła mnie kiedy jej potrzebowałam, rozważań o tym jak jesteśmy połączeni ze światem natury. Cykl słońca przybliżał mnie do świata zewnętrznego w jasnej połowie roku, a chował do środka w ciemnej. Księżyc wyznaczał początki i zakończenia. Żywioły przenikały otaczającą mnie rzeczywistość. Towarzyszyły mi zioła i zapach kadzidła, przyciągały rzeki, stare lasy i oceany. Chciałam zrozumieć więcej, poznać bardziej i tak trafiłam na Wicca, albo Wicca trafiła na mnie. Niezliczone rozmowy pod gwiazdami, przy ogniskach,  "Mgły Avalonu" i inne książki, nie znikające uczucie pewności, że poza tym światem istnieje inny i tylko czasem, na przykład w snach, mogę tam zajrzeć, ludzie postawieni na mojej drodze w odpowiednim miejscu i czasie - to doprowadziło mnie na ścieżkę, którą idę już od wielu lat. 

Zostałam inicjowana w 2009 roku do gardneriańskiej linii Silver Circle, pochodzącej od Eleanor Bone. Linii, w której indywidualna praktyka i wewnętrzne odczuwanie zmian zachodzących w naturze są nie mniej istotne niż spotkania kowenu. W której pracujemy z żywiołami i duchami ziemi. W której niezwykle ważna jest własna praca z cyklami księżyca (więcej w TYM tekście o kalendarzu księżycowym), medytacje i pathworkingi, pogłębiające nasze rozumienie misteriów i boskości. 

Więcej o linii Silver Circle: TUTAJ

Lubię pisać i układać sobie w ten sposób swoje doświadczenia, lubię też dzielić się nimi z tymi, którzy chcą je przyjąć. Strona "Pod Księżycem" jest miejscem, w którym opowiadam o życiu czarownicy, księżycu, kole roku i codziennej praktyce. O tym jak szukać siebie w cyklach natury i wśród ludzi. Ostatnio też coraz bardziej o tym jak walczyć o to, żeby świat, w którym żyję miał szansę przetrwać.

Cieszę się, że tu dotarliście.

Annelie





Ps. Czasami podzielę się z Wami tekstami napisanymi przez założycieli mojej linii:



Morgana Sythove - gardneriańska arcykapłanka, współzałożycielka zapoczątkowanej w Holandii linii Silver Circle, inicjowana w latach 70-tych w brytyjskim kowenie z linii Eleanor Bone. Koordynatorka Międzynarodowej Federacji Pogańskiej, podróżuje i przybliża wiedzę o Wicca i innych pogańskich ścieżkach na całym świecie.



Merlin Sythove - nieżyjący już gardneriański arcykapłan, razem z Morganą założył linię Silver Circle. Przez ponad 30 lat swojej praktyki napisał wiele artykułów do założonego przez siebie magaznu Wiccan Rede, organizowal spotkania, warsztaty, rytuały, kursy, przybliżając Wicca wszystkim zainteresowanym. Wspaniały nauczyciel, utalentowany pisarz, bębniarz. Zmarł po krótkiej ale ciężkiej chorobie w styczniu 2012 roku.