piątek, 19 kwietnia 2019

Księżyc w życiu czarownicy

"Tak czyniliśmy według Starej Wiary: celebrując obrót koła roku i pulsowanie rozświetlonych księżycem przypływów i odpływów życia. A gdy nasz Pan, Rogaty Bóg kładzie się w Beltane wraz z młodą Boginią, lub gdy poświęca się dla podtrzymania Życia w Lughnasadh, my stąpamy starymi ścieżkami magii. Chodźcie zatańczyć ciemną nocą z nami, w blasku leśnych ognisk, pod słońca promieniami! Tak czynimy według Starej Wiary."

Patrzę na te kilka zdań prawie codziennie. Nad stołem u nas w domu wisi kalendarz księżycowy, stworzony wiele lat temu przez Merlina, współzałożyciela linii Silver Circle, mojego wiccańskiego dziadka. Sabaty, pięknie zobrazowane cykle księżycowe i symbole żywiołów tworzą spójną graficzną całość, która wygląda tak:




Patrzę na niego cały rok - w upalne letnie popołudnia, deszczowe jesienne poranki, zimowe mroźne wieczory i wiosenne dni. Patrzę na koło roku, niezmienne w swojej zmienności, kolejne sabaty (choć w Wicca nie używamy nazw Ostara, Mabon i Litha, to na tej grafice właśnie takie nazwy się znajdują) i 13 cykli księżycowych, które otaczają znajdujących się w środku Boga i Boginię, a może tylko mężczyznę i kobietę. 

Czarownice (i nie tylko) pracują z cyklem księżycowym rozumianym najczęściej jako: księżyc rosnący - pełnia - księżyc malejący - nów. Wiemy kiedy koncentrować energię na tym co chcemy rozwijać, a kiedy na tym, czego chcemy się pozbyć. Z reguły czujemy przypływ twórczych mocy podczas pełni, a wycofujemy się ze świata podczas nowiu.  Istnieją książki (i aplikacje), które dokładnie precyzują kiedy warto wykonywać poszczególne prace w ogrodzie albo zabiegi dla ciała. Moc czarownicy tkwi jednak w jej intuicji i zaufaniu do siebie. Warto więc pójść za swoimi odczuciami i znaleźć swoje własne połączenie. Bo księżyc to nie tylko jego zmieniające się w skali miesiąca fazy i dostosowywanie do nich swoich różnych działań. To dużo, dużo więcej. 

Wiele zostało napisane na temat sabatów. Znamy pochodzenie świąt, które obchodzimy, widzimy jak moc słońca wpływa na to co dzieje się z ziemią, obserwujemy zmiany pór roku, opowiadamy mity o kole roku - schodzeniu do podziemi i ponownych narodzinach. Świętując sabaty łączymy się z tą energią wspólnie z innymi czarownicami. Jesteśmy zmianą i wspólnie obracamy koło życia. 

Dla mnie Wicca to przede wszystkim jednak religia ziemi i księżyca. Jesteśmy ukrytymi dziećmi Bogini i nasze rytuały odprawiamy częściej pod osłoną nocy, a nie w blasku dnia. Pierwsze czarownice świętowały tylko 4 sabaty - Imbolc, Beltane, Lughanasad i Samhain - sabaty celebrujące to, co działo się w tym czasie na ziemi, na której żyły. Pozostałe 4 sabaty związane z położeniem słońca (równonoce i przesilenia) zostały włączone do Wicca dopiero pod koniec lat 50-tych w wyniku wzajemnych kontaktów kowenu Bricket Wood z zakonem druidów (obecnie OBOD).

Czarownice obserwowały rośliny i zwierzęta i uczestniczyły w celebracji życia, śmierci i odrodzenia na długo zanim Gerald Gardner usłyszał słowo Wica i nazwy świąt kowenu z New Forest. Ziemia dawała plon i pozwalała przeżyć. Znajomość jej cykli i dostosowanie się do nich gwarantowało przetrwanie. W ich życiu obecny był także Księżyc. Czarownice odczuwały jego cykle nie tylko w skali miesiąca. Każdy z nich niósł ze sobą inną energię. Energię, która pozwalała im dostroić się do rytmu otaczającej je natury. Czarownice nie były w tym odosobnione. Dawne ludy w wielu miejscach na ziemi obserwowały zmienność panującą wokół nich. Doświadczenie wielu pokoleń przekazywane w opowieściach przy ogniu pokazywało cykliczność tej zmienności. Był czas śniegu, lodu i pustki. Czas odejścia tego, co nie miało szans przetrwać srogiej zimy i czas odrodzenia. Czas zasiewów i czas plonów. Czas długich zimowych nocy i czas burzowych letnich wieczorów. Czas co roku podobny, ale jednak za każdym razem trochę inny, nierozerwalnie związany z tym, co dzieje się nie tylko w naturze ale też w nas samych. 13 cykli w roku - magiczna liczba czarownic. 

Zamiłowanie do pracy z księżycem spowodowało, że Merlin przez wiele lat zbierał informacje na temat cykli księżycowych. Tworząc swój księżycowy kalendarz inspirował się nazwami księżyca dostępnymi między innymi w folklorze Wysp Brytyjskich czy w kulturze Indian Ameryki Północnej, dostosował je jednak do zmian w przyrodzie w kontynentalnej części Europy. Nazwy, z którymi pracujemy są następujące:

Snow Moon - Śnieżny Księżyc
Death Moon - Księżyc Śmierci
Awakening Moon - Księżyc Przebudzenia
Grass Moon - Księżyc Traw
Planting Moon - Księżyc Zasiewów
Rose Moon - Różany Księżyc
Lightning Moon - Księżyc Błyskawic
Harvest Moon - Księżyc Zbiorów
Hunters Moon - Księżyc Łowów
Blood Moon - Księżyc Krwi
Tree Moon - Księżyc Drzew
Long Night Moon - Księżyc Długiej Nocy
Ice Moon - Księżyc Lodu


Czym są ich nazwy? Esencją tego, co dzieje się w naturze. Tego co dzieje się w ziemi i na ziemi. Są jak sabaty związane z ziemią, sprowadzają nas do samego środka zmian, jakie musimy poczuć, żeby poczuć więź ze światem, którego częścią jesteśmy. Pozwalają odkryć - albo ponownie odkryć - nasze połączenie z cyklami życia. 

Początkowo kalendarz księżycowy miał być tylko rozbudowanym projektem graficznym. Merlin lubił prace Briana Frouda, był fanem astrologii i poświęcił wiele czasu rozważaniom jak umieścić lunarne cykle w solarnym kole roku, od którego z nich zacząć i gdzie umieścić 13 cykl, który pojawia się tylko co 3 lata. Szczegóły swojej pracy opisał w artykule, który można przeczytać tutaj:

Jednak ten mały projekt graficzny miał ogromny wpływ na setki współczesnych czarownic w Europie  - nie tylko tych idących ścieżką Wicca. Być może dlatego, że odwołuje się do magicznej i mistycznej strony naszej osobowości, pozwalając odsunąć na bok tę codzienną, intelektualną część. Nazwy i grafiki przywołują esencję poszczególnych cykli. Pracując z nimi możemy zbliżyć się jeszcze bardziej do rytmu natury, niż tylko odwołując się do 8 sabatów. Dla mnie są osią mojej indywidualnej czarowniczej ścieżki, pokazują połączenie pełni księżyca z konkretnymi symbolami, zwierzętami, roślinami czy zjawiskami i nierozerwalne połączenie księżyca z ziemią. 

Jak można z nimi pracować? Przede wszystkim wychodząc na zewnątrz i czując to, co dzieje się wokół. Nie wszyscy Wiccanie pracują w ten sposób, jednak dla mnie połączenie z rytmem natury  jest jednym z podstawowych założeń mojej własnej praktyki, która w naszej linii jest ważna niemniej od pracy w kowenie. Połączenie nie zawsze będzie oznaczało wyprowadzkę na wieś, wielki ogród i własny kamienny krąg (choć miło jest do tego dążyć, prawda?) Czasem będzie to poranny spacer po polach z psem, śpiew ptaków, napotkana mysz czy ślady lisa. Czasem księżyc oglądany z balkonu. Czasem deszcz, który oczyści. Czasem weekendowy wyjazd nad rzekę albo do lasu. Jesteśmy wtedy znacznie bliżej natury niż wtedy, gdy czytamy o kole roku w najpiękniej wydanych książkach. Wreszcie, tym połączeniem jest znalezienie swoich duchowych korzeni.

Drugim, równoległym sposobem jest medytacja. O tym czym jest medytacja w Wicca i jak ją praktykować oraz na co należy uważać pisałam niedawno w TYM tekście, dodam więc tylko, że w przypadku pracy z cyklami księżyca punktem wyjścia będzie to, co symbolizuje jego nazwę i pojawiające się następnie skojarzenia.

Medytacja może mieć też swój scenariusz albo być wejściem w konkretny krajobraz. Z okazji pełni Księżyca Traw przygotowałam dla Was dwie medytacje, związane z tym cyklem. Obie można znaleźć w tym poście:




Annelie



czwartek, 18 kwietnia 2019

Księżyc traw - podróż z wnętrza ziemi

Z okazji pełni Księżyca Traw przygotowałam dla Was dwie medytacje, związane z tym cyklem.

Pierwsza jest odpowiednia dla wszystkich, także dla osób początkujących. Drugą polecam osobom, które mają już pewną wprawę w medytacjach, bo przenosi nas nieco głębiej. Można zrobić także obydwie, ale najlepiej zrobić między nimi odpowiednio długa przerwę. 

Przed rozpoczęciem koniecznie przeczytaj wskazówki w POŚCIE o medytacji. 

Przeczytaj opis, a następnie w dogodnym dla Ciebie momencie wykonaj ją. Uwaga - nie musi to być dokładnie dzień pełni, cykl trwa cały księżycowy miesiąc.

Księżyc Traw - Medytacja nr 1

Zamknij oczy, weź kilka głębokich oddechów i rozluźnij ciało. 

Siedzisz na środku leśnej polany, na miękkiej, zielonej trawie. Jest ciepły, wiosenny, słoneczny dzień. Na skraju polany rosną drzewa - rozróżniasz brzozy, dęby i rosnące gdzieniegdzie jałowce. Słyszysz śpiew ptaków - raz na jakiś przelatują nad twoją głową. Przed sobą widzisz potężny dąb. Nie ma jeszcze liści, ale wokół niego rośnie małe pole niebieskich leśnych kwiatów, nad którymi latają niedawno przebudzone pszczoły.  Obserwujesz je. Przypominasz sobie, że jeszcze kilka tygodni temu las był ciemny i cichy. Na polanie leżały tylko zeszłoroczne, brązowe liście. Teraz dotykasz dłońmi młodej, soczyście zielonej trawy. Czujesz jak jej dotyk łaskocze cię. Postanawiasz położyć się na trawie. Leżąc, czujesz zapach pełnej ziemi obudzonej z zimowego snu. Leżysz w zupełnej ciszy, a w pobliżu ciebie przemyka mała łasica, jakby nieświadoma twojej obecności. Patrzysz w górę, poprzez gałęzie potężnego dębu i widzisz zbierające się nad polaną niewielkie chmury. Zaczyna padać ciepły deszcz. Krople deszczu spadają na twoją twarz, a wtedy zapach ziemi staje się jeszcze cudowniejszy.  Po krótkim czasie deszcz się kończy, a ciepła ziemia paruje dookoła. Podnosisz się powoli i czujesz na twarzy lekkie podmuchy wiosennego wiatru. Słońce znowu zaczyna świecić. Czujesz radość z tej chwili i połączenie z tym co dookoła ciebie. Zostań chwilę, poczuj to jeszcze bardziej, a kiedy będziesz gotowy, wróć uwagą do swojego ciała i otwórz oczy.

Księżyc Traw - Medytacja nr 2

Zamknij oczy, weź kilka głębokich oddechów i rozluźnij ciało. 

Wyobraź sobie, że jesteś małym nasionem leśnego kwiatu. Jesteś pod ziemią. Czujesz się tu dobrze i bezpiecznie. Ziemia otula cię i chroni przed zimnem panującym ponad tobą. Obok ciebie znajdują się inne nasiona. Przez ostatnie tygodnie wspólnie czekaliście na nadejście wiosny. Czujesz ich obecność. W pobliżu słyszysz także piski młodych dzieci łasicy, która niedaleko ma swoją norę. Jesteś schowany w ciemności. Nie wiesz ile to potrwa, ale masz zaufanie do sił, które kierują wszystkim. Mija czas, aż wiesz, że pora się otworzyć. Twoja łupina pęka i wypuszczasz w górę malutki, zielony pęd. Wiesz, że tam, ponad powierzchnią świeci słońce, które przyciąga cię swoją mocą i intuicyjnie kierujesz się w tamtą stronę. Wiesz także, że aby przetrwać, musisz wypuścić korzenie. Kierujesz je w dół, w stronę płynącej pod ziemią wody. Wiesz, że tak właśnie masz zrobić, mimo, że nie robiłeś tego nigdy wcześniej. Rośniesz. Powoli opuszczasz otulającą cię ciemność. Masz całkowite zaufanie do tego procesu. Wynurzasz się na powierzchnię ziemi, wyciągając się do słońca. Obok widzisz inne nasiona - teraz już jako małe, zielone roślinki, rosnące blisko ciebie. Rośniecie na leśnej polanie, wokół potężnego dębu. W pewnej chwili spadają na ciebie delikatne, ciepłe krople deszczu. Czujesz zastrzyk energii i rośniesz coraz bardziej, aż w końcu wypuszczasz kilka niebieskich płatków. Lekki podmuch wiatru kołysze twoją łodyżką. Płatki przyciągają małą pszczołę, która przysiada i zbiera pyłek z twojego wnętrza. Czujesz połączenie z ziemią, słońcem, płynącą pod tobą wodą i innymi leśnymi istotami. Zostań tu jeszcze chwilę, poczuj to jeszcze bardziej, a kiedy będziesz gotowy, wróć uwagą do swojego ciała i otwórz oczy.