środa, 13 listopada 2019

Księżyc Drzew - listopadowa pełnia

“Księżyc Drzew rośnie. A drzewa... to, co obumarłe zrzucają na wiatr, powierzając ziemi przeszłość. Zwracają się ku korzeniom, zatrzymując się w półśnie, czerpiąc siły do nowego obrotu Koła. To, co opadło, użyźnia, nadaje jakość ku wzrostowi temu, co wykiełkuje, kiedy Słońca zacznie przybywać. I tak oto przeszłość łączy się z przyszłością, w teraźniejszości” - napisał kilka lat temu Brat Szaman po drzewnej rozmowie i leśnym spacerze.

Wspominam dziś ten czas podczas tej listopadowej pełni. Listopad to zawsze dla mnie najtrudniejszy miesiąc. Pewnie dla wielu z nas. Ciemno. Chowamy się w domach. Z jednej strony lubimy myśleć o gorącej herbacie, grzanym winie, książkach i kocyku. Z drugiej strony - jesteśmy stadni, więc po jakimś czasie przychodzi samotność, która latem jakoś mniej doskwiera.

Patrzę na księżyc przez nagie gałęzie drzew. O tej porze roku nic nie schowa się przed jego światłem, nawet w gęstym lesie. Odkryte emocje, odkryta prawda. Czasem trudna, zawsze potrzebna. Bo trzeba znać siebie. Nawet jeśli schowanie wydaje się bezpieczniejszą opcją. Myślę o tym, że Brat Szaman miał rację. Trzeba wrócić do korzeni, żeby wiedzieć, co ma odejść.

Wpuszczę blask Ognia do teraźniejszości światłem świecy.
Zobaczę prawdę w odkrytych emocjach.
Wyjdę z ukrycia, wiedząc, że istnieje bezpieczne miejsce, do którego zawsze mogę wrócić.
W zimowym półśnie zwrócę się do Świata Snów.
Będę czekać na Słońce, żeby móc powitać jego powrót.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz