niedziela, 13 grudnia 2020

Lussi i zimowe Boginie - początek powrotu światła (plus pathworking w prezencie)

Dzisiaj na północy Europy zaczynają się ceremonie zimowego przesilenia. Dzień 13 grudnia określany bywa mianem "małego Yule". Wszystko za sprawą Lussi, "tej, która przynosi światło"

"Snow Queen" autorstwa Emily Balivet 

Kim jest Lussi? W zależności od źródeł, albo Świętą Łucją, ubraną na biało, z koroną świec na głowie albo znacznie starszą postacią, dawną Boginią, związaną z Dzikim Gonem, Białą Panią, Królową Zimy, niebezpieczną i groźną siostrą/odpowiedniczką znanych z innych stron Frau Holle czy Perchty. Dzisiaj w Skandynawii, zwłaszcza w Szwecji jej święto obchodzone jest powszechnie i obie tradycje są wymieszane. Demoniczna Pani, która siała postrach, stała się łagodniejsza. Jeśli spełniło się wszystkie związane z nocą Lussi zakazy i nakazy, można było liczyć na jej przychylność. Dbała o zwierzęta, przynosiła podarunki dzieciom. Przędza nie plątała się, a słońce zaczynało wracać. Dlaczego 13 grudnia? Do XVII wieku, przed wprowadzenie reformy kalendarza, to był dzień zimowego przesilenia, czyli najdłuższej nocy. Po reformie, zostało ono przesunięte na 21 grudnia. Obchody święta pozostały i są swoistym początkiem celebrowania Yule, które w mitologii nordyckiej związane jest z powrotem Bogini Słońca po czasie ciemności (tak, na północy Bogini jest słońcem, a Bóg księżycem).


"Winter Goddess" autorstwa Emily Balivet


Lubię zimowe Boginie. Są unikalne dla szeroko rozumianej naszej części Europy. Ich historie i mity są fascynujące i samo ich czytanie przenosi mnie w czasie i przestrzeni. Bogini Zimy na północy (ale nie tylko, bo także na Litwie czy Łotwie) często powiązana jest ze słońcem i reniferami. To niesamowicie ciekawe spojrzeć na to z takiej strony. Zazwyczaj są to cechy przypisywane Rogatemu Bogu. Tymczasem kult Deer Goddess (rozumianej jako Bogini Zwierząt Łownych, tych które mają rogi jak jeleń czy renifer) jest bardzo stary, wywodzi się z terenów Syberii, Skandynawii czy nawet Szkocji. 


"The Reindeer Goddess" autorstwa Judith Shaw


Przejście między ciemnością a światłem to dla mnie przejście z czasu pod ziemią do życia. Sama obserwacja tego procesu pozwala zrozumieć korzenie wielu mitów. Życie - śmierć - odrodzenie. Początek w ciemności i rozkwit do światła. Istnieje rozpowszechniony wiccański mit, o tym, że Yule to narodziny młodego Boga. Zawsze trudno mi było przyjąć takie dosłowne rozumienie. Koweny wiccańskie pracują z tym świętem w różny sposób. Dla mnie zawsze istotna jest esencja święta, to co stoi u jego korzeni. Dużo bardziej niż młodego, rodzącego się Boga, odczuwam tu energię starej, mądrej Bogini (zaznaczam, że to moje osobiste powiązanie, wynikające z szerokiego spojrzenia na mitologię europejską, w naszej linii występuje i takie i inne, Wicca to bardzo osobista ścieżka pod względem filozofii). 

Czas od dzisiaj do Przesilenia Zimowego to dobry czas na medytację, związaną z tym okresem i jego symbolami. O medytacji pisałam dużo w TYM TEKŚCIE.  Punktem wyjścia do medytacji może być słowo czy pojęcie. To co mi się kojarzy z tym czasem to: ciemność, światło, słońce, Bogini, przędza, kołowrotek, przejście, ziemia. Przygotowałam też dla Was krótki pathworking z tej okazji (Yule jest dla mnie bardzo mocno o dzieleniu się). Można go zrobić w dowolnym momencie od teraz do zimowego przesilenia. Przed rozpoczęciem koniecznie przeczytajcie wskazówki w linkowanym wyżej tekście o medytacji. Jeżeli jesteś początkujący i nigdy nie medytowałeś, potraktuj to jako zimową opowieść do przeczytania z okazji zbliżającego się Yule. 

SPOTKANIE Z ZIMOWĄ BOGINIĄ 

Zamknij oczy, kilka razy weź głęboki wdech i powoli wypuść powietrze. Poczuj jak twoje ciało rozluźnia się z każdym kolejnym wydechem. 

Przed sobą widzisz stare, drewniane drzwi. Na drzwiach w ich górnej części znajduje się symbol: słońce, wpisany w środek poroża potężnego jelenia. Decydujesz się wejść - naciskasz mosiężną klamkę i otwierasz drzwi. Przekraczasz próg i zamykasz drzwi za sobą.

Znajdujesz się na leśnej ścieżce. Jest ciemno, ale leżący w lesie śnieg sprawia, że widzisz wszystko wyraźnie. Po obu stronach ścieżki rosną wysokie i rozłożyste świerki, których gałęzie uginają się pod ciężarem śniegu. Jest zimno ale nie czujesz chłodu, masz na sobie ciepły płaszcz. Czujesz zapach iglastych drzew. Zaczynasz iść ścieżką naprzód a śnieg skrzypi pod twoimi nogami.

Nagle ścieżka skręca głębiej w las. Nie jest już szeroka, przypomina drogę wydeptaną przez leśne zwierzęta. Drzewa rosną bardzo gęsto. W pewnej chwili nie jesteś już pewien w którą stronę iść. Rozglądasz się i w oddali widzisz maleńkie światełko. Czy to ognisko? A może pochodnia? Postanawiasz iść w jego stronę. Przedzierasz się przez las, a śnieżny pył z gałęzi spada na twoją twarz. Zdajesz sobie sprawę że coraz wyraźniej czujesz zapach dymu, a światło robi się coraz jaśniejsze. Robisz jeszcze kilka kroków i wychodzisz na szeroką leśną polanę, pokrytą śniegiem. Na środku polany stoi drewniana chata. Z jej komina unosi się dym, a źródłem światła jest małe okienko, znajdujące się z prawej strony drzwi. Przez chwilę patrzysz na chatę, wahając się czy do niej wejść. Postanawiasz podejść do drzwi i zastukać do nich.

Drzwi otwiera ci niewysoka postać w czarnym płaszczu i kapturze. Nie możesz dostrzec jej twarzy. Przedstawiasz się i pytasz czy możesz wejść. Po krótkiej chwili drzwi otwierają się szerzej, światło ze środka oświetla was i widzisz, że to starsza kobieta. Zaprasza cię gestem do środka. Po środku chaty znajduje się palenisko a nad nim kocioł, w którym coś się gotuje. Na stole stoją świece. W rogu chaty dostrzegasz kołowrotek, z nawiniętą przędzą. Kobieta pyta czy chcesz się czegoś napić. Zgadzasz się, a ona nalewa ci kubek swojego wywaru. Pijesz go rozglądając się wokół. Kobieta pyta czy masz do niej jakieś pytanie. Masz w sobie wiele pytań, wybierasz jednak to, które najbardziej cię nurtuje. Ogrzewając się ciepłem ognia słuchasz tego, co ona ma ci do powiedzenia. 

(Przeznacz na tę część tyle czasu, ile potrzebujesz).

Dziękujesz kobiecie za jej słowa. Wiesz, że pora wracać. Żegnacie się i zbierasz się do wyjścia. Otwierasz drzwi i przed chatą widzisz ścieżkę, ułożoną z pochodni, prowadzącą z powrotem do lasu. Nie było ich tu wcześniej. Idziesz wzdłuż ścieżki z pochodniami, aż dochodzisz do szerokiej drogi, która cię tu przywiodła. Na środku drogi, ku swojemu zaskoczeniu, widzisz białą, kobiecą postać. Dosiada potężnego renifera. Na głowie ma koronę z 9 zapalonych, białych świec. Dostrzega cię i uśmiecha się. Powoli i dostojnie przejeżdża obok ciebie. Stoisz urzeczony jej mocą. Mija cię, a kiedy odwracasz się za nią i reniferem, ścieżka jest pusta. Jej wspomnienie zostaje jednak z tobą. Idziesz dalej drogą, aż w końcu dochodzisz do drzwi. Otwierasz drzwi, przekraczasz próg i zamykasz je za sobą.

***

Żeby jeszcze lepiej poczuć klimat, obejrzyj TĘ PIOSENKĘ Joanny Jinton.

Dobrego czasu! :)